Arystotelesowski złoty środek i przyzwoitość w biznesie

Red.: AK |Data publikacji: 2021-10-05

Czy pozytywna ocena obecnej sytuacji gospodarczej w naszym kraju to jeszcze optymizm, czy już hurraoptymizm? Dlaczego podwyżki cen tłumaczymy wzrostem cen surowców, choć w przeszłości ich ceny bywały znacznie wyższe? Czy kursy zagranicznych walut aż tak wpływają na polskich przedsiębiorców? Odpowiedzi na te pytania szuka w swoim najnowszym felietonie dr Zbigniew Mendel.

Arystoteles i przyzwoitość w biznesie

Panująca dosyć powszechnie euforia w ocenie rodzimej rzeczywistości gospodarczej i jej perspektyw – niezależnie od sektorowej specyfiki i jej niuansów – wymaga rzetelnej próby analizy podstaw takich ocen i pozytywnych rekomendacji. bez względu na aksjologię podejmujących się tego zadania. Nie powinno być traktowane jako przejaw defetyzmu, a jedynie próba racjonalizacji zachowań wszystkich podmiotów procesu.

Nie aspirując bynajmniej z oczywistych względów do holistycznego ujęcia tematu, mając zarazem świadomość kontrowersyjnego charakteru podejmowanego zagadnienia, a zwłaszcza proponowanej jego interpretacji, warto mimo wszystko, choć z oczywistych powodów wybiórczo, podnieść kilka kwestii, przyjmujących postać stereotypów, czy wręcz mitów, używanych powszechnie w dyskursie publicznym o relacjach przyczynowo-skutkowych i sprzężeniach zwrotnych w życiu gospodarczym.

Złożone prawidła gospodarki

Inflacja, a w jej efekcie wzrost cen towarów i usług, traktowana jest dziś w Polsce zasadnie jako dolegliwe, obiektywne uzasadnienie podwyżek cen przez producentów i handlowców. Bardzo często uprawniony argument o obiektywnym wzroście kosztów uzasadniającym podwyżki cen (koszty płacy, nośników energii etc.), wzbogacany, a raczej wzmacniany jest przesłanką wzrostu kosztów surowców na globalnym rynku. Wszyscy przyjmujemy tę argumentację z większą lub mniejszą wiarą jako rzeczywiście obiektywną, tyle że problem tkwi w skali podwyżek i ich rozłożeniu w czasie, a w ostatecznym rozrachunku w koszcie/cenie produktu finalnego uzasadnianego wzrostem zaopatrzenia surowcowego. Przykłady?

  • Miedź, której cena ma kluczowe znaczenie dla wielu branż, kosztowała już w tym roku (13.05.2021) 10 291 USD/t., cena w dostawach 3 miesięcznych oscyluje obecnie wokół 8 975 USD/t., tyle że wspomniana miedź, z początkiem 2011 roku kosztowała już ponad 9 500 USD/t. (precyzyjniej 16.02.2011r., cena miedzi na giełdzie w Londynie wynosiła 9 843 USD/t.)
  • Aluminium wyceniane dziś (1.10.2021 r.) na 2 870,75 USD/t. – istotnie droższe niż w ostatnich latach – już w 2011 roku (10.07.2011 r.) kosztowało 3 .311,00 USD/t.
  • Wreszcie ropa naftowa, wyceniana obecnie na prawie 80 USD/baryłka, w lipcu 2008 roku kosztowała 136,19 USD/za baryłkę, a w 2011 i 2012 roku, jej cena oscylowała długo w przedziale 113 – 110 USD/baryłka.

W konsekwencji, argument o wzroście cen surowców i ich ścisłym związku ze stanem koniunktury jest co do zasady prawdziwy, choć bywa instrumentalnie wykorzystywany w działalności gospodarczej i komunikacji z opinią publiczną. Ceny surowców podlegają wahaniom wynikającym z prawideł cyklów koniunkturalnych w gospodarce, ale ich zmienność może być częściowo ograniczana właściwą polityką zakupową i  znanymi powszechnie systemami stabilizowania ceny. Zarazem jednak zmienność cen surowców, nie powinna być uzasadnieniem dla spekulacyjnej w istocie polityki niektórych producentów, w kształtowaniu polityki cenowej oferowanych produktów i usług.

W warunkach polskich, z uwagi na konsekwencje naszego pozostawania z walutą narodową poza systemem euro, dodatkową zmienną i argumentem, jest płynność kursu PLN/USD i PLN/EUR. Rzeczywiście, wspomniane kursy są na dziś atrakcyjne dla eksporterów, trudne dla importerów, producentów o znacznym udziale w produkcie finalnym zaopatrzenia zewnętrznego, denominowanego we wspomnianych walutach. Tyle że aktualny przedział kursowy USD do PLN (ok. 3,9459 PLN za USD), nie jest niczym nadzwyczajnym. Więcej, w długich sekwencjach czasowych, nasza waluta notowała znacznie niższy kurs do USD niż obecnie (np. 1.05 2004r. – 4,007, 2.12. 2016 r. – 4,202, 24.03.2020 – 4,259). Analogiczną prawidłowość można zaobserwować na parze PLN/EUR (aktualny kurs to ok. 4,5708, choć już 13.04.2004r. kurs ten wynosił 4,75, 18.02.2009r. – 4,769). W rezultacie kwestia niepewności kursowej jest stałym elementem naszej rzeczywistości gospodarczej i nie powinna być póki co dodatkowo dyskontowana w cenach przez oferentów.

Chiński Lehman Brothers

Optymizm w percepcji perspektyw polskiej gospodarki – często obiektywnie wzmacniany polityką wsparcia Wspólnoty Europejskiej i rządów narodowych w Europie, jak choćby w przypadku ekologicznych źródeł energii i działań zmierzających do racjonalizacji jej zużycia – po wielekroć zasadny, nie powinien jednak przyjmować postaci groźnego w skutkach hurraoptymizmu. Nie możemy też tracić z pola widzenia faktu i konsekwencji naszej obecności w zglobalizowanej gospodarce, w której nie odgrywamy bynajmniej pierwszoplanowej roli. Katalog potencjalnych wyzwań i zagrożeń jest szeroki i rozbudowany, a najnowszą ich odsłoną może być casus zagrożonego upadkiem chińskiego dewelopera: firmy Evergrande. Niezależnie od sporów, czy jej potencjalne bankructwo może być dla światowej gospodarki takim wyzwaniem i wstrząsem jak swego czasu upadek banku Lehman Brothers, skala zobowiązań (ponad 300 mld USD!!!),  wielkość tego podmiotu, wymaga zachowania ostrożności i działań przygotowawczych, zarówno w aspekcie przepływów finansowych, jak i koniunktury gospodarczej na świecie, a w konsekwencji choćby wspomnianego notowania surowców.

Nie mniej groźnym zjawiskiem jest aktualna zapaść w chińskim przemyśle wytwórczym, wynikająca z niedoboru energii, skutkująca już dziś ograniczeniem aktywności ekonomicznej chińskich przedsiębiorstw (szacuje się, że tylko z tego powodu, chińskie PKB może w tym roku spaść o 0,5%!!!), przejawiająca się w kolejnym zerwaniu więzi kooperacyjnych, problemach logistycznych i coraz większych niedoborach zaopatrzeniowych w Europie i USA, na których cierpią całe branże (klasycznym przykładem sektor motoryzacyjny i komputerowy, odczuwające masowy niedobór półprzewodników, rzutujący na dostępność produktów finalnych, a w konsekwencji wyniki ekonomiczne firm). Na marginesie, obecny kryzys w relacjach Chiny – Zachód, może być przyczynkiem do rewizji strategii międzynarodowych korporacji, lokujących dotąd produkcję podzespołów w Azji, co z kolei może stanowić potencjalną szansę rozwojową dla takich krajów jak Polska, o czym wspomniałem już swego czasu, w jednym z felietonów.

Evergrande nowym Lehman Brothers?

Czy klient zniesie wszystko?

W końcu analizy i refleksji wymaga prezentowane często i przyjmujące blankietowy charakter założenie, że w aktualnych uwarunkowaniach, polski konsument zaakceptuje bez mała każdą cenę poszukiwanego produktu/usługi, stawiając dostępność, nad kosztem pozyskania. Kwestia ta, będąca w istocie pytaniem o elastyczność cenową popytu, wymaga bardziej zniuansowanej odpowiedzi. W niektórych obszarach (np. inwestycje budowlane i remontowe), być może czasowo, na skutek działania pod presją (choćby wymogi sezonowości, czy kredytodawcy: uruchomienie kolejnych transz kredytu warunkowane postępem prac), zachowania kupujących poddane zostaną opisanym prawidłom, co do zasady jednak wydaje się, że istnieje racjonalna bariera popytu, ograniczanego ceną zaporową, czego nie zmienią ani dostępny i póki co tani kredyt, ani upłynniane przez indywidualnych konsumentów, pod groźbą utraty wartości na skutek inflacji oszczędności, ani wreszcie przychody z powszechnej w Polsce szarej strefy.

Absolutyzowanie stwierdzenia, że żyjemy w czasach, w których jedynie co pewne to zmiana, jest tyle uniwersalne i prawdziwe, co zarazem niebezpieczne w skutkach, przy dosłownym rozumieniu. Pojmowanie zmiany w kategoriach determinowanej nieuchronności, może doprowadzić do wielu patologii, irracjonalnych zachowań, nieprawidłowości. Niezależnie od roli zajmowanej w hierarchii społecznej, warto pamiętać o arystotelesowskiej zasadzie „złotego środka”, w życiu i w biznesie. Wyzwania współczesności – także w płaszczyźnie gospodarczej – wymagają racjonalności i odpowiedzialności, także w wymiarze argumentacji. Z pewnością nadchodzi czas świadomych wyborów i analogicznego samoograniczenia konsumpcji, to już jednak temat na inną okazję.

Zbigniew Mendel

1