Leszek Gierszewski o żonie, partnerce i dzieciach

Autor: RK |Data publikacji: 2019-03-05

Leszek Gierszewski, prezes zarządu Drutex SA, po raz pierwszy od 18 lutego, kiedy nastąpił konflikt w rodzinie Gierszewskich, wypowiedział się w wywiadzie, w którym wyjaśnia swoją postawę i przyczyny sporu. Wywiad ukaże się w całości w marcowym wydaniu Forum Branżowego. Dzisiaj prezentujemy naszym Czytelnikom najważniejsze jego punkty:

O przyczynach konfliktu:
W pewnym momencie okazało się, że mamy różne wizje rozwoju firmy. Moim głównym celem od zawsze była jej rozbudowa. (…) I to było kością niezgody z moją córką czy zięciem. Oni oczekiwali od zawsze, że spieniężymy firmę i rozdzielimy pieniądze. Nigdy nie popierali moich planów rozbudowy, czy w momencie inwestycji we własne profile PVC czy budowy Europejskiego Centrum Stolarki. Kolejne inwestycje przekreślały ich plany wypłaty dywidendy. W efekcie część mojej rodziny postanowiła „wygryźć” mnie z mojego biznesu.

O nagłośnieniu konfliktu:
Zaistniała sytuacja jest wyłącznie rodzinną sprawą wewnętrzną. Dlatego moją intencją było osiągnięcie porozumienia w gronie rodziny. Uważałem, że eskalowanie konfliktu i jego publiczne roztrząsanie nie służy wizerunkowi firmy oraz wprowadza obawy wśród naszych partnerów biznesowych. Jednak pomimo, że szkodzi to firmie, część mojej rodziny cały konflikt ciągle nagłaśnia w mediach, dlatego uznałem, że powinienem wyjaśnić sytuację.

O żonie:
Mimo że od lat pozostajemy w separacji, to nasze relacje aż do ostatniego czasu były bardzo poprawne. (..) Żona Grażyna, w ogóle nie interesuje się firmą. Jej pasją są podróże, była w każdym miejscu na ziemi, chyba tylko poza Antarktydą. (..) W żaden sposób nie chcę umniejszać jej roli w wychowaniu dzieci i prowadzeniu domu w tamtym czasie, ale akurat z zakładaniem firmy nie miała ona do czynienia ani osobiście ani finansowo. (..) Grażyna za pełnienie tej funkcji (Przewodniczącej Rady Nadzorczej – red.) otrzymywała 50 tys. zł miesięcznie, ale do firmy nigdy nic nie wnosiła, a w całym 2018 r. z tego tytułu oraz z innych źródeł związanych z firmą uzyskała prawie 2 mln zł.

O obecnej partnerce:
Z Kamilą znamy się od 2006 r. Mamy dwie cudowne córeczki, pierwsza ma ponad 2 lata, a druga 4 miesiące.  (…) Wciąganie jej do konfliktu jest tylko pretekstem, żeby w ten sposób ukryć prawdziwe motywy tzn. żądania finansowe części rodziny i usunięcie mnie z firmy.

O dzieciach:
Moje dzieci Karolina i Jakub mają po 12,4 proc. akcji (Drutexu – red.) (…) Firmę budowałem po to, żeby wszyscy mogli z nią rosnąć i na tym skorzystać. Rodzina zawsze była dla mnie ważna i chciałem, aby była zabezpieczona na przyszłość, więc dzieci z dywidendy otrzymały już dotychczas kilkadziesiąt milionów złotych. Zainwestowali te środki głównie w nieruchomości.

O sukcesji:
Przekonałem się właśnie bardzo boleśnie, że sukcesja nie jest ani łatwa ani automatyczna, trzeba na nią zasłużyć. (..) Konflikt z częścią rodziny uświadomił mi zawczasu, że kwestii sukcesji nie mogę pozostawić naturalnemu biegowi wydarzeń. Wiem już, że moim obowiązkiem w stosunku do pracowników, klientów i otoczenia jest zabezpieczenie firmy przed nazwijmy to „właścicielem z przypadku”.

Całość wywiadu z prezesem Leszkiem Gierszewskim opublikowana zostanie na łamach marcowego wydania miesięcznika Forum Branżowe wraz kalendarium wydarzeń i komentarzem prawnika. Dla mniej cierpliwych już dzisiaj sam wywiad na łamach dziennika Puls Biznesu.  Zapraszamy do lektury.