Tomasz Mirski, MFO: „Kto nie liczy kosztów, ten znika. Koniec ery wysokich marż w stolarce”

Autor: |Data publikacji:

Polski sektor stolarki otworowej stoi u progu rewolucji procesowej. Dotychczasowe źródła sukcesu – tania siła robocza i wysokie marże – bezpowrotnie odchodzą w przeszłość. W majowym wydaniu „Forum Branżowego” Tomasz Mirski, prezes giełdowego MFO SA, ostrzega producentów okien przed nadchodzącym końcem ery wysokich marż i wyjaśnia, dlaczego kluczem do przetrwania na rynku staje się bezwzględna efektywność procesów.

Zapytany o powody tak szczegółowego monitorowania wydajności maszyn i operacji w MFO, Tomasz Mirski odpowiada:

Tomasz Mirski MFOW MFO każdy profil mamy policzony: od kosztu produkcji i opakowania po wydajność konkretnej maszyny. Dzięki temu, przygotowując ofertę dla klienta, od razu widzimy prognozę EBIT. Jeśli schodzimy z ceny, dokładnie wiemy, ile marży oddajemy. Zachodnia konkurencja, która od lat walczy z wysokimi kosztami pracy, nauczyła się liczyć każdą sekundę i każdy ruch. My robimy to samo. Monitoring maszyn wdrożyliśmy 10 lat temu, a dziś wykorzystujemy AI do analizy efektywności i eliminowania zbędnych operacji. Tu nie chodzi o to, żeby ludzie szybciej biegali, ale żeby pracowali mądrzej.

Nasz rozmówca odniósł się również do dotychczasowej sytuacji w branży producentów okien, podkreślając, że pewien etap właśnie się kończy:

Do tej pory branża okienna cieszyła się nieprzeciętną rentownością, korzystając z taniej siły roboczej i pozycji Polski jako głównego hubu produkcyjnego. To był czas, kiedy wszystko wydawało się proste, ale ten etap się kończy. Dziś bez pilnowania każdej złotówki na produkcji i bez pełnej kontroli nad procesem przetrwanie na rynku będzie bardzo trudne.

Zdaniem prezesa MFO zmiany na rynku najmocniej uderzą w konkretną grupę firm:

Moce produkcyjne okien w Polsce są obecnie olbrzymie, a rynek w całej Europie nie będzie już rósł w dotychczasowym tempie. Moim zdaniem górą będą najwięksi gracze, którzy są w stanie zapanować nad kosztami dzięki skali. Miejsce na rynku znajdą też małe, wyspecjalizowane firmy lokalne. Największy problem będą miały podmioty średniej wielkości.

Tomasz Mirski krytycznie ocenia podejście dyrektorów odpowiedzialnych za zakupy, którzy szukają pozornych oszczędności:

Niestety decyzje zakupowe w naszej branży wciąż są podejmowane głównie w oparciu o Excela, w którym brakuje wielu kluczowych rubryk. Umyka w nim wszystko to, co dzieje się poza ceną jednostkową za metr: koszty magazynowania, mrożenia kapitału czy ryzyko braku serwisu. Dyrektorzy odpowiedzialni za zakupy pod presją przełożonych szukają oszczędności u dostawców, zamiast zacząć od optymalizacji własnych procesów. Często najważniejsze jest po prostu to, żeby wykazać się przed szefem najniższą ceną jednostkową. To jednak iluzja oszczędności.

Podsumowując realia rynkowe, prezes MFO wskazuje na błędy polegające na konkurowaniu wyłącznie niską ceną:

Przez lata rentowność była na tyle wysoka, że uśpiła potrzebę liczenia kosztów. Dziś, gdy zyski spadają, ten brak procesów staje się krytyczny. Widzimy to po pogarszających się wynikach branży i problemach z ubezpieczeniami należności u producentów. Wchodzenie na rynek bez przygotowania i rywalizowanie wyłącznie ceną to droga donikąd. My stawiamy na dywersyfikację – mamy mocny miks produktowy oraz rynkowy, wysyłamy towary nawet do USA, Australii czy Meksyku. To daje nam stabilność, ale fundamentem zawsze pozostaje pełna kontrola kosztów. W nowoczesnym przemyśle optymalizacja to po prostu nasz pieniądz.

Zapraszamy do lektury całego wywiadu! Całość rozmowy znajdziesz w majowym wydaniu „Forum Branżowego”.