Rynek stolarki w Polsce. Czy producenci widzą wzrost popytu?

Autor: |Data publikacji:

Od kilku sezonów rynek stolarki w Polsce mierzył się z osłabieniem popytu. Dziś, w ocenie producentów, sytuacja zaczyna się stabilizować, choć nadal trudno mówić o wyraźnym odbiciu. Najwięcej oznak ożywienia widać w remontach i modernizacjach, podczas gdy popyt związany z nowym budownictwem pozostaje ograniczony.

Producenci stolarki szybko przyzwyczaili się do bardzo dobrego popytu, który w niektórych segmentach osiągał wręcz rekordowe poziomy. Po szczycie z 2022 roku przyszło jednak gwałtowne wyhamowanie, a wraz z nim pytania o to, jak długo potrwa słabsza koniunktura i kiedy rynek ponownie wejdzie na ścieżkę wzrostu. Dziś, po kilku trudniejszych sezonach, coraz częściej pojawia się słowo „stabilizacja”, choć sytuacja w poszczególnych segmentach nadal wygląda różnie. Czy to daje podstawy, by oczekiwać powrotu rynku stolarki w Polsce na ścieżkę wzrostu?

Rynek stolarki w Polsce
Najwięcej oznak ożywienia producenci widzą dziś w remontach i modernizacjach, słabiej wypada nowe budownictwo. Fot. Adobe Stock

Rynek stolarki w Polsce stabilizuje się

Najczęściej powtarzającym się słowem w ocenach rynku jest dziś „stabilizacja”. Producenci obserwują spokojny powrót klientów do inwestycji, jednak bez wyraźnego przyspieszenia sprzedaży. Część mówi już o ostrożnym wzroście popytu, inni podkreślają, że rynek dopiero zatrzymał wcześniejsze spadki.

W branży drzwiowej dobrze oddaje to obserwacja, że klienci wracają dziś przede wszystkim do decyzji, które wcześniej odkładali. Nie jest to jeszcze fala nowych inwestycji, ale stopniowe uruchamianie zakupów zamrożonych w okresie większej niepewności. Jednocześnie decyzje są podejmowane wolniej i po dokładniejszym porównaniu ofert.

Nie wszędzie sytuacja wygląda jednak tak samo. Część producentów nadal widzi wyraźnie słabszy popyt w prywatnym budownictwie jednorodzinnym, podczas gdy lepiej zachowują się inwestycje deweloperskie i renowacyjne. Z kolei inni mówią już o rosnącym zainteresowaniu rozwiązaniami z wyższych segmentów. Na podstawie tych opinii trudno jeszcze mówić o odbiciu całego rynku. Ożywienie widać tylko w wybranych segmentach.

Remonty dają dziś więcej zamówień

Jeżeli w odpowiedziach producentów można znaleźć jeden wspólny mianownik, jest nim rosnące znaczenie remontów i termomodernizacji. Firmy wskazują na większą aktywność inwestorów wymieniających stolarkę w istniejących budynkach, modernizujących domy czy poprawiających ich efektywność energetyczną. W części regionów właśnie ten rynek dostarcza dziś znaczną część nowych zamówień. Podobne zjawisko widać w oknach dachowych. Popyt jest coraz mocniej związany z termomodernizacją, adaptacją poddaszy i inwestycjami, które mają przynieść właścicielom budynków wymierne oszczędności w kolejnych latach.

Jeszcze wyraźniej ten podział widać na rynku drzwi. Michał Andrzejak z Erkado ocenia, że właśnie remonty najszybciej wyszły z wcześniejszego załamania:

Michał Andrzejak ErkadoPo kilku sezonach zmniejszenia popytu polski rynek drzwi wchodzi w fazę ostrożnej odbudowy, choć wciąż daleko mu do poziomów sprzed kryzysu. Motorem ożywienia jest rynek remontowy, który najszybciej otrząsnął się z zapaści i dziś odpowiada za zdecydowaną większość sprzedaży – napędza go głównie wymiana drzwi wewnątrzlokalowych. Trudniejsza jest sytuacja w segmencie nowego budownictwa, zwłaszcza niemieszkaniowego, gdzie popyt utrzymuje się na jednym z najniższych poziomów od lat. Poprawiające się nastroje konsumenckie i rosnąca skłonność gospodarstw domowych do wydatków na podniesienie standardu mieszkań dają podstawy do umiarkowanego optymizmu. Rosnące ceny surowców i komponentów, które przełożyły się na podwyżki cen drzwi, mogą jednak studzić entuzjazm konsumentów w drugim półroczu i stanowić wyzwanie dla dalszego wzrostu sprzedaży.

Popyt na stolarkę z nowych inwestycji nadal ograniczony

Znacznie słabiej wyglądają nowe inwestycje, a szczególnie budownictwo jednorodzinne. Producenci wiążą to z kosztami finansowania, cenami materiałów i ostrożnością gospodarstw domowych. Nieco lepiej oceniany jest segment deweloperski. Pojawiają się sygnały o większej liczbie zapytań i nowych projektach, ale na razie trudno mówić tym, że ten segment mógłby wyraźnie pociągnąć cały rynek w górę. Ciekawa jest w tym kontekście wypowiedź Rustama Gleznera z firmy Redan. Zwraca on uwagę na rozdźwięk pomiędzy rosnącą liczbą pozwoleń na budowę a faktycznym uruchamianiem inwestycji:

Rustam Glezner RedanAktualna sytuacja rynkowa wymaga od nas dużej elastyczności. Po latach wzrostów mierzymy się ze spowolnieniem, co zmusza branżę do weryfikacji oczekiwań i dopasowania się do nowych realiów. Obecnie motorem napędowym stał się klient indywidualny oraz segment renowacji, w tym wymiana okien w budownictwie wielorodzinnym. To tam, w obszarze rozwiązań bardziej ekonomicznych, generowany jest dzisiejszy popyt. Z kolei nowe, kapitałochłonne przedsięwzięcia wykazują dużą powściągliwość. Mimo wzrostu liczby wydawanych pozwoleń na budowę start wielu inwestycji jest wstrzymany. Realizowane są głównie projekty będące już w toku, podczas gdy nowe czekają na bardziej sprzyjający moment. Kluczem do sukcesu w tym wymagającym okresie będzie więc umiejętność szybkiego reagowania na te dynamiczne przesunięcia rynkowe.

To ważne z punktu widzenia producentów stolarki. Same statystyki dotyczące pozwoleń nie muszą jeszcze przekładać się na zamówienia. Między decyzją administracyjną a zakupem okien czy drzwi jest dziś wiele inwestycji, które mogą zostać przesunięte o kolejne miesiące.

Klienci nadal patrzą na cenę, ale nie tylko

Ostrożność klientów nie oznacza, że jedynym argumentem sprzedażowym stała się niska cena. Wręcz przeciwnie – z wypowiedzi producentów wynika, że kupujący znacznie dokładniej analizują to, za co płacą. Powtarzają się pytania o energooszczędność, trwałość, bezpieczeństwo, akustykę i komfort użytkowania. Coraz częściej znaczenie ma też automatyka czy możliwość ograniczenia przyszłych kosztów eksploatacji budynku. Producenci zwracają również uwagę na rosnące znaczenie jakości w całym okresie użytkowania produktu. Klient nie musi więc wybierać najtańszego rozwiązania, jeżeli droższy produkt oznacza mniejsze ryzyko serwisu, większą trwałość czy niższe koszty eksploatacji.

Rynek jest jednak mocno podzielony. W podstawowych segmentach presja cenowa nadal pozostaje bardzo duża. Jednocześnie część producentów widzi coraz wyraźniejszą grupę klientów gotowych zapłacić więcej za energooszczędność, estetykę i rozwiązania premium.

Rynek osłon korzysta na zmianie potrzeb

Nieco inaczej sytuację opisują przedstawiciele rynku osłon. Tutaj częściej pojawia się ocena o stabilnym popycie, choć także w tym segmencie klienci i producenci ostrożniej podejmują decyzje inwestycyjne. Rosnące zainteresowanie dotyczy przede wszystkim rozwiązań związanych z ochroną przed przegrzewaniem, automatyką i poprawą komfortu użytkowania budynku. Dotyczy to zarówno rolet i żaluzji, jak również systemów przeciwsłonecznych czy zabudowy tarasowej. To może być jeden z segmentów, który w najbliższych latach będzie coraz mniej zależny wyłącznie od liczby nowych budów. Osłony są dziś sprzedawane także jako element poprawiający bilans energetyczny i komfort istniejących budynków, a więc wpisują się w ten sam trend modernizacyjny, który pomaga obecnie całemu rynkowi stolarki.

Wojna cenowa nie jest jedyną odpowiedzią

Na tle innych ocen rynku wyróżnia się stanowisko Eko-Okien. Zamiast koncentrować się na samym poziomie popytu, firma wskazuje na sposób, w jaki producenci powinni reagować na trudniejszą koniunkturę. Ewelina Timler przestrzega przed drastycznym obniżaniem cen kosztem marży. W jej ocenie taka strategia w dłuższym czasie może odbić się zarówno na płynności producentów, jak i ich sieci sprzedaży. Firma stawia zamiast tego na technologię, automatyzację, szybkość dostaw i rozwój segmentów o wyższej marży. Ten głos jest o tyle istotny, że presja cenowa pojawia się w wielu odpowiedziach. Po kilku trudnych sezonach naturalną reakcją części rynku może być walka o wolumen.

Drugie półrocze bez euforii

Nastroje przed kolejnymi miesiącami są wyraźnie lepsze niż jeszcze w okresie największych spadków, ale producenci pozostają ostrożni. W wypowiedziach częściej pojawia się umiarkowany optymizm niż zapowiedź wyraźnego wzrostu. Są firmy, które pierwsze półrocze zakończyły bardzo dobrze i spodziewają się utrzymania tej tendencji. Inne liczą na stopniowe zwiększanie liczby zamówień wraz z poprawą sytuacji w budownictwie.

Na razie najwięcej argumentów za poprawą sytuacji dostarcza jednak nie nowe budownictwo, lecz rynek istniejących budynków. To remonty, wymiana stolarki i termomodernizacja jako pierwsze dają symptomy poprawy sytuacji. Dopiero powrót większej liczby nowych inwestycji pokaże, czy obecna stabilizacja będzie początkiem wyraźniejszej poprawy na rynku stolarki w Polsce.