Gościem Kanału Gospodarczego był Andrzej Michalski-Stępkowski, prezes Stowarzyszenia Stal Nierdzewna, który omówił sytuację branży stali nierdzewnej po trudnym 2025 roku. Ekspert optymistycznie patrzy na wzrost popytu, ale jednocześnie zdecydowanie krytykuje unijny mechanizm CBAM.

Optymizm rynkowy i perspektywa na 2026 rok
W rozmowie o sytuacji branży stali nierdzewnej Andrzej Michalski-Stępkowski dzieli się umiarkowanym optymizmem, opartym na opiniach przedstawicieli polskiego sektora metalowego, a także na rosnącym zapotrzebowaniu, co ma być główny motorem ożywienia. Polska jest liderem w Unii Europejskiej pod względem konsumpcji stali nierdzewnej (wzrost o ok. 10 proc. r/r w 2025), a jej sytuacja jest dużo lepsza niż w innych krajach. Wpływ na to ma szeroka dywersyfikacja odbiorców: od energetyki odnawialnej (offshore, banki energii), przez transport (tabory kolejowe, pojazdy drogowe, lotnictwo w południowo-wschodniej Polsce), po chemię, stocznie czy meble kuchenne. Co ważne, żaden sektor nie dominuje, co pozwala stabilizować rynek w momencie spowolnienia.
Prezes Stowarzyszenia Stal Nierdzewna zauważa, że firmy po okresie zduszonego popytu odrobiły lekcje, poprawiając się w kilku obszarach, takich jak optymalizacja kosztów oraz procesów produkcji i sprzedaży, wdrożenie nowych technologii w tym AI do analizy operacyjnej. Te zmiany już procentują i pozycjonują Polskę jako „zieloną wyspę” wzrostu w Europie.
Ekspert odniósł się również do sytuacji w Niemczech, które są w kryzysie strukturalnym ze względu na utratę konkurencyjności, co skutkuje przenoszeniem produkcji. To daje polskim przedsiębiorstwom szansę na odwrócenie ról w łańcuchach dostaw. Zdaniem Michalskiego-Stępkowskiego krótkoterminowo słaba niemiecka gospodarka, która jest kluczowym partnerem dla Polski, jest alarmująca dla podwykonawców, natomiast długofalowo otwiera drzwi do przejęcia roli lidera.
Krytyka mechanizmu CBAM
Innym wątkiem poruszonym w rozmowie był Mechanizm CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism), wprowadzony by chronić unijną produkcję i wyrównać koszty emisji dla importerów (wyrównanie z ETS). Regulacja ta została określona przez Michalskiego-Stępkowskiego jako „karykatura dobrej legislacji” – fatalnie wdrożona, pełna błędów i nieskuteczna.
Akty wykonawcze i delegowane zostały opublikowane przez Komisję Europejską 17 grudnia. Największym problemem jest zawiłość dokumentów, zawierających tysiące stron rozporządzeń zrozumiałych dla garstki ekspertów, co ułatwia obchodzenie przepisów zamiast obniżać globalne emisje (np. deklarowanie „ekologicznej” produkcji tylko na eksport do Unii Europejskiej, bez zmian dla produkcji poza UE).
Wprowadzenie CBAM w życie już podniosło ceny w UE, ale nie wywołało paniki. Długoterminowo mechanizm zagraża konkurencyjności przetwórców jak polscy producenci AGD (duże zużycie stali nierdzewnej), bo nie obejmuje produktów finalnych z tych materiałów, faworyzując metalurgię kosztem dalszego łańcucha wartości; ekspert popiera ideę ochrony lokalnej produkcji (generuje wartość dodaną), ale wzywa do uproszczeń, lepszego balansu ETS-CBAM i unikania karuzeli regulacyjnej.
Pełna rozmowa, w tym szczegóły nt. sektorów energetycznych, wpływu Niemiec i barier handlowych, dostępna na Kanale Gospodarczym.