Budma 2026: gdzie podziała się polska stolarka?

Autor: |Data publikacji:

Polska jest europejskim liderem eksportu okien i drzwi, ale na targach Budma 2026 trudno było to dostrzec. Choć w teorii to największe wydarzenie budowlane w kraju, branża stolarki otworowej zdaje się coraz wyraźniej wybierać inne drogi komunikacji z klientem. Czy jesteśmy świadkami zmierzchu pewnej formuły?

Pawilon 5 – przestrzeń, której nie chcieliśmy

Pawilon 5, tradycyjnie kojarzony z producentami okien, drzwi i bram, w tym roku zaskakiwał przede wszystkim… metrażem. Niestety nie tym wystawienniczym, lecz wolną przestrzenią. Liczbę wystawców stricte branżowych można było policzyć na palcach jednej ręki. W gronie nielicznych wystawców, którzy zdecydowali się na bezpośrednią ekspozycję na targach Budma 2026, znaleźli się Nexbau, NyxoN, Oknario, Mypergolas, Norwood, Deponit, Schmalz, SoSun oraz Plastmet. Ekspozycje te, choć dopracowane, miały charakter rozproszony i nie tworzyły spójnego centrum branżowego, co w zestawieniu z nienaturalnie szerokimi ciągami komunikacyjnymi jedynie potęgowało wrażenie pustki. Aby uniknąć wrażenia opustoszałej hali, organizatorzy zdecydowali się na rozwiązania zastępcze: duże strefy gastronomiczne, wydzielone strefy konferencyjne, szerokie alejki i stoiska firm z zupełnie innych branż – od kominków przez płytki gresowe po kiermasz książek…

BUDMA 2026 stoisko Nexbau

Równie przygnębiająco było w halach 3 i 3A. Obecność takich marek jak Fakro czy Roto Okna Dachowe to zdecydowanie za mało, by zapełnić lukę po nieobecnych liderach rynku. Branża przyjechała do Poznania w wersji mikro, co przy cenach stoisk oscylujących wokół stawek z Fensterbau Frontale w Norymberdze stanowi rażącą dysproporcję między kosztem udziału a realną wartością wydarzenia, jak choćby zasięg i profil obecnych w Poznaniu odwiedzających.

Dla kogoś, kto przyjechał do Poznania szukać nowinek technologicznych w stolarce, widok ten był co najmniej konsternujący. Budma wciąż aspiruje do miana lidera, ale w sektorze okienno-drzwiowym wyraźnie brakuje pomysłu na to, jak zatrzymać odpływających wystawców.

„Proeksportowe Forum Stolarki WIN_DOOR POLAND”  – merytoryka bez publiczności

Konferencja poświęcona eksportowi była przygotowana na najwyższym poziomie. Wiedza, analizy, jakość – tu nie można było się do niczego przyczepić. Jednak frekwencja była bolesnym odzwierciedleniem kondycji targów. Mimo wysokiego poziomu merytorycznego i obecności ekspertów sala nie pękała w szwach. Co ciekawe, wśród słuchaczy można było spotkać przedstawicieli dużych producentów, którzy nie zdecydowali się na wystawienie własnego stoiska. Przyjechali, posłuchali, rozejrzeli się i wyszli. To pokazuje, że branża chce wiedzieć, co się dzieje, ale nie widzi już sensu w kosztownym uczestniczeniu w targach.

Wyraźnym sygnałem pogłębiającego się rozdźwięku między MTP a branżą była decyzja Stowarzyszenia Monterów Stolarki o wycofaniu się z udziału w targach, mimo że SMS miało być jednym z filarów ekspozycji w hali nr 5. Rezygnacja w ostatniej chwili i organizacja własnej konferencji w Wielkopolskiej Izbie Rzemieślniczej (niemal „za płotem” targów i równolegle do oficjalnego forum) to jasny komunikat o braku porozumienia i wyczerpaniu dotychczasowej formuły współpracy. Fakt, że kluczowe dla fachowców wydarzenie odbyło się poza strukturami MTP, dobitnie świadczy o tym, że dialog organizatora z rynkiem wymaga dziś nowego otwarcia.

Pożegnanie Jerzego Witkowskiego

Nie można odmówić determinacji Jerzemu Witkowskiemu, który wykorzystał swoje kontakty, by przyciągnąć do Poznania inwestorów i partnerów biznesowych. Problem w tym, że do współpracy trzeba dwojga. Potencjalni inwestorzy nie przyjadą, jeśli nie mają z kim rozmawiać po stronie producentów, których w Poznaniu po prostu nie było.

Wydaje się, że Pan Jerzy wyciągnął wnioski jako pierwszy. Trzeciego dnia targów poinformował, że to jego ostatni dzień w strukturach MTP. Wraca do tego, co zna najlepiej, czyli do sprzedaży okien. To symboliczny i dość gorzki moment: jeśli osoba tak głęboko osadzona w branży nie jest w stanie podnieść frekwencji, to problem leży znacznie głębiej niż w samym marketingu targów. Bardziej w tym, że organizacja nie słucha potrzeb rynku. MTP często pyta: „Co możemy zmienić?”, redakcje i producenci rokrocznie dają te same rady, po czym następuje potakiwanie i… status quo. Słuchanie bez realizacji to tylko PR-owy zabieg.

Strategia martwego konia, czyli jak (nie) ratować targów

W teorii zarządzania istnieje znana legenda: „Kiedy zauważysz, że koń, na którym jedziesz, padł – zsiądź z niego”. Jednak w świecie korporacyjnych strategii, a konkretnie na terenie MTP, zdaje się obowiązywać zupełnie inny zestaw działań. Zamiast zsiąść z konia, który od lat nie dowozi branży stolarki tam, gdzie ona tego potrzebuje, organizatorzy zdają się:

  • kupować mocniejszy bat (agresywniejszy marketing),
  • zmieniać jeźdźca (roszady personalne),
  • przekonywać, że „ten koń tylko odpoczywa”,
  • czy wreszcie – co widzieliśmy w tym roku – udawać, że koń jest większy, dostawiając do niego stoiska z płytkami gresowymi, kominkami czy książkami.

Wypełnianie pawilonu nr 5 dużymi strefami gastronomicznymi, konferencyjnymi i branżami kompletnie niezwiązanymi ze stolarką to nic innego jak próba reanimacji formuły, która w obecnym kształcie wyczerpała swój potencjał. Budma 2026 pokazała, że brakuje realnego planu i nowego otwarcia, o które branża dopomina się od lat.

Barometr branżowych nastrojów

Jako patron medialny nasza redakcja również miała na Budmie swoje stoisko… i paradoksalnie – my na brak zajęcia nie narzekaliśmy. Odwiedzali nas liczni przedstawiciele branży, a jednym z tematów były oczywiście targi i ich idea. Trudno było zignorować dominujący ton rozmów, w których próżno było szukać argumentów potwierdzających dalszą zasadność targowej formuły. Dla wielu odwiedzających wizyta na targach Budma 2026 była dodatkiem do innych spotkań biznesowych w regionie i to właśnie u nas – w atmosferze szczerych rozmów – najmocniej wybrzmiewało pytanie: co dalej z poznańskimi targami?

Wnioski? Jeśli organizatorzy nie wyciągną lekcji z tej edycji – rezygnując z maskowania braków wystawcami z innych sektorów na rzecz realnej korekty kosztów i autentycznego dialogu z branżą – pawilon 5 może wkrótce stać się jedynie wspomnieniem dawnej potęgi. Polska stolarka jako europejski lider zasługuje na wydarzenie w pełni odzwierciedlające jej potencjał, którym obecna formuła targów z pewnością nie jest.