Pierwsza edycja WinDoGlass Innovation za nami. Czy branża stolarki dostała wreszcie targi, których od dawna jej brakowało? Pierwsze opinie wystawców są bardzo dobre, a zainteresowanie wydarzeniem było widoczne jeszcze zanim otworzyły się hale w Kielcach. Organizatorzy dostali od rynku duży kredyt zaufania, więc teraz najważniejsze będzie to, jak go wykorzystają.
O WinDoGlass Innovation było głośno na długo przed rozpoczęciem targów. Organizatorzy byli bardzo aktywni, obecni na wydarzeniach branżowych i w mediach społecznościowych, a do promocji mocno włączyli się także sami wystawcy. Im bliżej było wrześniowego terminu, tym bardziej można było odnieść wrażenie, że branża jest po prostu ciekawa, co z tego projektu wyjdzie. I chyba właśnie ta ciekawość była jednym z największych kapitałów pierwszej edycji. Firmy dały nowemu wydarzeniu kredyt zaufania i licznie pojawiły się w Kielcach. Zwłaszcza pierwszy dzień pokazał, że branża przyjechała do Kielc przede wszystkim po spotkania i rozmowy. Wystawcy rozmawiali z klientami i partnerami, prezentowali produkty, a w części z nich nawiązałai też konkretne kontakty biznesowe.
To ważne, bo polska branża stolarki od kilku lat ma dość paradoksalną sytuację. Należy do europejskich liderów produkcji i eksportu, a jednocześnie nie ma w kraju jednego silnego wydarzenia targowego, na którym rzeczywiście chciałaby spotkać się znacząca część rynku. Firmy jeżdżą do Norymbergi i na inne duże imprezy zagraniczne, podczas gdy w Polsce formuła targów poświęconych stolarce wyraźnie się rozmyła. Jednak Kielce pokazały, że problemem nie musi być sam brak zainteresowania targami…być może brakowało wydarzenia, które branża uzna za swoje.

Energia i otwartość na branżę
Podczas rozmów prowadzonych przez redakcję „Forum Branżowego” jedno określenie powtarzało się wyjątkowo często: energia. Mówili o niej wystawcy, zwiedzający i sami organizatorzy. I rzeczywiście było ją czuć, szczególnie w piątek, gdy przez hale przewijało się wielu przedstawicieli firm, producentów, dostawców, dystrybutorów i montażystów. Nie bez znaczenia było przy tym zaangażowanie zespołu Targów Kielce. Organizatorzy przez wiele miesięcy aktywnie zabiegali o wystawców, pojawiali się tam, gdzie spotykała się branża, promowali firmy uczestniczące w wydarzeniu i konsekwentnie budowali wokół targów zainteresowanie.
Katarzyna Wójcik z Targów Kielce po zakończeniu pierwszej edycji nie chciała jeszcze mówić o sukcesie. Podkreślała natomiast bardzo dobry feedback od wystawców i zapowiadała szczegółową analizę ankiet. Organizatorzy chcą także ponownie rozmawiać z firmami i instytucjami branżowymi, zanim podejmą decyzje dotyczące terminu, dni targowych i ostatecznej formuły kolejnej edycji. To dobry sygnał, pokazujący że organizatorzy chcą słuchać branży, a przy tym wykazują się elastycznością, aby jak największe grono uczestników było po prostu zadowolone.
Pierwsza edycja WinDoGlass Innovation pokazała potencjał
Pierwsze targi nie muszą być idealne, a w obecnej sytuacji ważniejsze jest to, czy organizator potrafi wyciągnąć z nich wnioski, bo powodów do zastanowienia również nie zabrakło. Piątek był zdecydowanie mocniejszym dniem, podczas gdy w sobotę ruch był mniejszy. Część firm liczyła na większą obecność instalatorów czy klientów indywidualnych. Jeżeli WinDoGlass Innovation ma w przyszłości łączyć wydarzenie B2B z otwarciem na inwestora końcowego, trzeba będzie jeszcze precyzyjniej odpowiedzieć na pytanie, do kogo skierowany jest każdy z targowych dni i jak tę grupę skutecznie przyciągnąć. Nie należy też oczekiwać, że po jednej edycji Kielce staną się polską Norymbergą. Silne targi buduje się latami – wraz z wystawcami, odwiedzającymi i reputacją, która sprawia, że obecność na wydarzeniu zaczyna być dla branży oczywista.
Co mówią wystawcy?
O tym, czy pierwsza edycja targów spełniła oczekiwania, najlepiej świadczą jednak opinie samych wystawców. Część tych rozmów nagraliśmy podczas WinDoGlass Innovation – można je obejrzeć na kanale YouTube „Forum Branżowego”. Część publikujemy poniżej.
Jarosław Wiczuk, ISO-Chemie
Pierwszego dnia WinDoGlass mieliśmy na stoisku więcej klientów i większe zainteresowanie niż podczas trzech dni Budmy w 2025 roku. Dla mnie to bardzo mocny sygnał. Przez ostatnie lata można było słyszeć, że w Polsce nie ma już zainteresowania targami i że branża odzwyczaiła się od tego rodzaju wydarzeń. Tymczasem te same firmy jeżdżą na Fensterbau Frontale do Niemiec. Kielce pokazały, że również w Polsce można zgromadzić branżę w jednym miejscu.
Ogromną pracę wykonały Katarzyna Wójcik i Urszula Niziołek z Targów Kielce. Wokół wydarzenia powstał duży szum i przełożyło się to na obecność branży. Przyjechali producenci stolarki, dostawcy materiałów i komponentów, firmy maszynowe oraz przedstawiciele wielu innych obszarów rynku. Jak na pierwszą edycję oceniam te targi bardzo pozytywnie.
Ryszard Chłopek, Pilkington
Pierwsze rozmowy dotyczące stworzenia takiego wydarzenia rozpoczęły się już około dwóch lat temu, natomiast bardziej konkretne przygotowania ruszyły w ubiegłym roku. Od początku przyświecała im idea stworzenia imprezy dla polskiej branży stolarki – jednej z najsilniejszych w Europie. Polskie firmy produkują okna na wiele rynków, jesteśmy również dużym producentem szkła, a mimo to przedstawiciele naszej branży jeżdżą przede wszystkim na targi zagraniczne. Brakowało imprezy odpowiadającej znaczeniu, jakie polski sektor okienny i szklarski zbudował przez ostatnie trzy dekady.
Decydując się na udział w pierwszej edycji, świadomie podchodziliśmy do niej z ostrożnymi oczekiwaniami. Wiadomo, że silną pozycję wydarzenie targowe buduje przez kilka lat. Nie można zakładać, że już w pierwszym roku wypełni się wszystkie hale i przyciągnie wielu gości zagranicznych. Najważniejsze było dla nas spotkanie z klientami i możliwość rozmowy z nimi w jednym miejscu. Po pierwszym dniu mogę powiedzieć, że nasze oczekiwania zostały przekroczone.
Sebastian Bender, Renolit
Pierwszą edycję oceniłbym na 5–6 w siedmiostopniowej skali. W piątek mieliśmy bardzo dużo osób zainteresowanych, w tym wielu naszych klientów B2B. Liczyliśmy również na większą grupę instalatorów i pod tym względem frekwencja nie do końca spełniła nasze oczekiwania, szczególnie drugiego dnia.
Bardzo dobrze wypadły natomiast prezentacje na żywo, które przygotowaliśmy na stoisku. Specjalnie przyjechał z nami z Niemiec trener prowadzący takie pokazy. Nawet w sobotę, gdy odwiedzających było już mniej, przy każdej z pięciu prezentacji zbierało się kilkanaście osób.
Jeżeli targi pozostaną w podobnym formacie, a dołączą do nich jeszcze kolejne duże firmy i systemodawcy, może powstać naprawdę dobre miejsce spotkań branży. Potrzebujemy wydarzenia, na którym możemy pokazywać rozwiązania zarówno sobie nawzajem, jak i nowym klientom.
Magdalena Dobrocińska, Rodenberg
Przed pierwszą edycją trudno było mieć konkretne oczekiwania, bo tak naprawdę wszystko mogło się wydarzyć. Patrząc jednak na zaangażowanie organizatorów, skalę promocji targów i wystawców oraz firmy, które zdecydowały się przyjechać do Kielc, można było przypuszczać, że wydarzenie się uda. I moim zdaniem tak właśnie się stało.
Brakowało w Polsce takiego miejsca dla branży i mam wrażenie, że WinDoGlass może nim zostać. Pierwszego dnia odbyliśmy bardzo dużo rozmów, przede wszystkim z przedstawicielami branży. Z naszej perspektywy są oczywiście elementy, które możemy poprawić. Fensterbau Frontale pozostaje dla nas wydarzeniem przynoszącym bardzo dobre efekty, ale widzimy też, że w Kielcach sami musimy inaczej podejść do działań marketingowych i promocji swojej obecności. Wiemy już, nad czym powinniśmy popracować przy kolejnej edycji. Same targi oceniam bardzo dobrze, atmosfera była świetna i zakładam, że w przyszłym roku również się pojawimy.
Pierwsza edycja nie stworzyła jeszcze wydarzenia, o którego pozycji można mówić bez znaków zapytania. Pokazała jednak, że branża chciała przyjechać do Kielc i sprawdzić, czy może powstać w Polsce miejsce odpowiadające skali rodzimego sektora. Największym kapitałem WinDoGlass Innovation po debiucie nie jest więc liczba stoisk ani odwiedzających, lecz kredyt zaufania, jaki targi dostały od branży. Organizatorzy deklarują, że chcą słuchać rynku. Jeśli rzeczywiście przełożą ten feedback na kolejną edycję, Kielce mają szansę stworzyć miejsce, którego polskiej stolarce od dawna brakowało.
Pierwszego dnia WinDoGlass mieliśmy na stoisku więcej klientów i większe zainteresowanie niż podczas trzech dni Budmy w 2025 roku. Dla mnie to bardzo mocny sygnał. Przez ostatnie lata można było słyszeć, że w Polsce nie ma już zainteresowania targami i że branża odzwyczaiła się od tego rodzaju wydarzeń. Tymczasem te same firmy jeżdżą na Fensterbau Frontale do Niemiec. Kielce pokazały, że również w Polsce można zgromadzić branżę w jednym miejscu.
Pierwsze rozmowy dotyczące stworzenia takiego wydarzenia rozpoczęły się już około dwóch lat temu, natomiast bardziej konkretne przygotowania ruszyły w ubiegłym roku. Od początku przyświecała im idea stworzenia imprezy dla polskiej branży stolarki – jednej z najsilniejszych w Europie. Polskie firmy produkują okna na wiele rynków, jesteśmy również dużym producentem szkła, a mimo to przedstawiciele naszej branży jeżdżą przede wszystkim na targi zagraniczne. Brakowało imprezy odpowiadającej znaczeniu, jakie polski sektor okienny i szklarski zbudował przez ostatnie trzy dekady.
Przed pierwszą edycją trudno było mieć konkretne oczekiwania, bo tak naprawdę wszystko mogło się wydarzyć. Patrząc jednak na zaangażowanie organizatorów, skalę promocji targów i wystawców oraz firmy, które zdecydowały się przyjechać do Kielc, można było przypuszczać, że wydarzenie się uda. I moim zdaniem tak właśnie się stało.