Tradycje baśni Andersena w covidowym i postcovidowym świecie

Red.: AK |Data publikacji: 2020-12-10

Ponadczasowe przesłanie wydanej po raz pierwszy w 1837 roku baśni Hansa Christiana Andersena „Nowe szaty cesarza”, w erze naznaczonej covidowym piętnem, uzyskuje nowe możliwości interpretacyjne.

Życie społeczne i gospodarcze – jak we wspomnianej baśni – obfituje w „tkaczy współczesności”, twórców wirtualnych wartości, podkreślających przy tym, że społeczne znaczenie i doniosłość ich dokonań, dostrzec mogą jedynie inteligentni i dojrzali, czyli w domyśle zdecydowanie nie wszyscy. Są oni w stanie przy tym zaimponować nie tylko decydentom, ale i szerokiemu kręgowi odbiorców społecznych rozmachem działania, pozornie ofiarną, wytężoną pracą, dla mitycznego dobra wspólnego, wspartą nierzadko działaniami środków masowego przekazu, a przy tym chronioną potęgą poprawności politycznej.

Co gorsza, wielu dedykowanych do weryfikacji ich osiągnięć – niczym baśniowy minister cesarza – nie chce zająć obiektywnego, krytycznego stanowiska, ponieważ obiektywnie nie potrafi, nie ma kompetencji, z natłoku obowiązków nie znajduje czasu na właściwą analizę, lub świadomie wprowadza opinię publiczną w błąd, z czysto partykularnych pobudek: w imię interesu własnego, korporacji zawodowej, interesu środowiska etc.

Cenzorem, weryfikatorem, recenzentem wątpliwych dokonań tkaczy w baśni było dziecko, które wbrew oczekiwaniom i nastrojom społecznym, wbrew rekomendacjom, zachowało zdolność do publicznego wyrażenia swoich obiekcji, sformułowania swojej negatywnej opinii, wyrażającej się w lapidarnym określeniu: „król jest nagi”, które uruchomiło w konsekwencji proces społecznego otrzeźwienia i działań korygujących. Kto jednak współcześnie odegra rolę baśniowego dziecka i wskaże na patologie okresu pandemii? Kto zachował zdolność oceny co jest wartościowe, a co bezwartościowe nie tylko w życiu publicznym, ale i w biznesie, co jest obiektywnie uzasadnione, czasami nieuchronne, a co stanowi ewidentne nadużycie w biznesie, służy jedynie rozmywaniu strukturalnych problemów, za maską walki z uciążliwościami pandemii?

Problem wbrew pozoru nie ma wyłącznie erudycyjnego charakteru, nie jest akademickim sporem. Jest codziennością każdego z nas, niezależnie od ról społecznych w których występujemy.

Opóźnienie w dostępności, dostawie produktu czy usługi, montażu, szeroko pojętym serwisie, uzasadniane na dziś jakże często covidem wśród zatrudnionych, jest stosunkowo łatwą i tanią figurą retoryczną pod warunkiem, że jest autentyczne, ma potwierdzenie w faktach. Szkopuł w tym, że takie uzasadnienie jest często nadużywane. Gorzej, gdy przyjmuje charakter trwałej maniery, rzutującej nie tylko na reputację oferenta, ale nade wszystko na interesy kupującego, nie zapominając o jeszcze jednym aspekcie: deprawacji i demobilizacji zatrudnionych. Niekiedy dochodzi już do kabaretowych bez mała sytuacji, kiedy to kolejna prolongata wywiązania się z zobowiązań po stronie dostawcy, uzasadniana jest ponownymi przypadkami epidemii wśród tej samej, ograniczonej ekipy wykonawczej.

Nie mniej istotną umiejętnością, której znaczenie  rośnie z uwagi na zbliżający się koniec roku, stanowiący istotną cezurę w działalności gospodarczej i sprawozdawczej, jest kwestia transparentności i wiarygodności przedstawianych danych. Wśród „białych kołnierzyków”, zarządzających firmami, syndrom przysłowiowych „tkaczy” – choć występuje incydentalnie – to jednak może mieć poważne konsekwencje dla bezpieczeństwa obrotu gospodarczego i finansów, a z tego powodu zasługuje nie tylko na dezaprobatę.

Kto jednak powinien i może odegrać rolę dziecka z baśni Andersena, jak zabezpieczyć się przed „tkaczami współczesności”, uderzającymi nie tylko w społeczne zaufanie, reputację marek, kondycję firm i sektorów gospodarczych, ale i w poczucie bezpieczeństwa oraz pewności egzystencji konsumentów?

Dezyderat aprecjacji społecznej odpowiedzialności, także za losy wspólnoty – choć ważki – niestety już nie wystarczy. Swoją ważną rolę mają do spełnienia wewnętrzne procedury w firmach, ich skuteczność, istnienie jasnej zdefiniowanej ścieżki postępowania w stanach nadzwyczajnych, one jednak również nie stanowią decydującego remedium w eliminacji omawianego problemu z życia społecznego.

Kluczowa rola przypada jak się zdaje mediom elektronicznym. Swoboda wypowiedzi – byle oparta na obiektywnych faktach i wsparta indywidualną odpowiedzialnością za słowa – to zdaje się kluczowa na dziś broń w rękach szeroko pojętych konsumentów/partnerów biznesowych, także w aspekcie limitowania zjawiska „współczesnych tkaczy”. Zawsze warto sprawdzić opinię naszego dotychczasowego, a zwłaszcza nowego partnera biznesowego w sieci. Warto zweryfikować jego standing finansowy i biznesową reputację w dedykowanych portalach. To nic nie kosztuje, a zaniechania w tym zakresie mogą być bardzo kosztowne, nieść za sobą poważne, długofalowe konsekwencje. 

Zbigniew Mendel

1